- Aw... Ach ten ja - zaśmialiśmy się - Znowu jestem w wodzie i znowu przez ciebie - szturchnąłem go.
- To nie szturchaj mięśniaka - zażartował.
- Może ty masz mięśnie, ale ja jestem szybki i skoczny - zaśmiałem się.
- To może mały wyścig panie szybki jak błyskawica? - uśmiechnął się.
- A dokąd? - spytałem przyjmując wyzwanie.
- Skręć w prawo za tamtą sosną i biegnij do łąki - powiedział zadziornie.
Ruszyliśmy. Szliśmy łeb w łeb, choć czułem, że on się bardziej męczy.
Przy sośnie dałem się mu wyprzedzić. Jak myślałem skręcił w lewo, a nie w
prawo. Ponieważ nie skręciłem źle mogłem go bez przeszkód wyprzedzić.
Dobiegłem pierwszy i zacząłem podskakiwać radośnie w miejscu.
- Nie powiem szyki jesteś - powiedział z uznaniem - I przebiegły. Dałeś
się wyprzedzić na zakręcie bo przewidziałeś, że blefuje, co?
- Tak. Dałem się wyprzedzić. Ale ty tez jesteś szybki - zaśmiałem się.
- Mięśnie i siła co? - mrugnął do mnie.
- Zabójczy duet - zaśmialiśmy się razem.
(Shadow?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz