- Niech i tak będzie - uśmiechnąłem się.
Ruszyliśmy nad wodospad wtuleni w siebie. Tam weszliśmy do wody i napiliśmy się. Schylony do wody ciągle rzucałem jej niespokojne spojrzenia. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. A ona po prostu sie uśmiechała. Chyba Moonlight postarała sie o atmosferę dla nas, bo księżyc świecił bardzo mocno, a jego blask sprawiał, że woda i las dookoła wyglądał magicznie. Potem położyliśmy się na brzegu wody z kopytami w niej zanurzonymi. Dookoła latały świetliki. Nikozja położyła łeb na trawę, a ja swój na jej szyi. Przymrużyła oczy, a ja uśmiechnąłem się do siebie. A mój wewnętrzny ogień podniecał się z każda chwilą. Czułem się jakby miał spalić mnie od środka. Ale było mi z tym dobrze. ( Nikozja? ^^ ) |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz