Zaśmialiśmy sie gdy się wynurzyła. Chlapnąłem ją woda.
- Ej - zaśmiała sie i oddała mi.
Rozszalała się chlapanina. Śmialiśmy się i chlapaliśmy. A gdy wyszliśmy na brzeg byliśmy cali mokrzy. Otrząsnąłem sie z wody.
- I znowu mnie chlapiesz - z uśmiechem wepchnęła mnie z powrotem do wody.
Wylądowałem na zadzie. Grzywa przywarła do mnie, a grzywka zakryła mi
oczy. Nikozja zaśmiała się na ten widok. A ja się uśmiechnąłem. W pysku
miałem akurat rybę, którą chwyciłem przez przypadek pod wodą. Wyplułem
ją, a ta pomknęła w głąb wody. Wstałem i znów sie otrząsnąłem. Wyszedłem
z wody i usiadłem na trawie. Nikozja stała nade mną.
- Rzeczywiście lubisz wariować.
- Mówiłem - uśmiechnąłem sie do niej patrząc w jej cudowne oczy.
( Nikozja? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz