- Kochanie, uspokój się... musisz jakoś opanować swoją złość. To jest nasza jaskinia. Moja i Jack 'a. Żeby nie było kłótni... - powiedziałem i przedzieliłem kawałek jaskini na pół.
- Jack i Morgan! To jest nasz pokój, a to twój Jack 'u
- Okey, dzięki stary
- Nie ma za co
- No, i teraz będzie lepiej
- Mam nadzieję.. - wyszeptałem
Jack poszedł do swojego ,,pokoju'', a ja zagadałem do Morgan
- Naprawdę ci się podobam?
- Tak...
- Bo ty mi bardzo. - powiedziałem
Klacz pocałowała mnie. Cały czas mnie całowała, jednak ja się nie dawałem. W końcu nie wytrzymałem i musiałem ją pocałować. Całowaliśmy się długo. W miarę długo. Później klacz...
( Morgan? Co zrobiłaś? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz