Oglądałam nowo poznane tereny nowego stada. Było tu pięknie, a ja jestem
wybredna więc dla przywódcy to prawdziwa pochwała. Mało co mi się
podoba. Doszłam do miejsca w którym płynęła czarna jak noc rzeka. W
połowie leżało wywalone drzewo. Nagle poczułam za sobą czyiś oddech.
-Shadow. Mnie nie zaskoczysz!
Zaśmiałam się.
-No widzę.
Odparł.
-Ta rzeka ma jakąś nazwę?
Spytałam mocząc kopyto.
-Tak, to rzeka martwych.
-Woow, fajna nazwa!
Wskoczyłam do wody i zanurkowałam, nie bez powodu nazywała się rzeką
martwych bo na dnie powbijane było kości, jedna wielkości żebra
dinozaura! Złamałam ją na pół, jedno wzięłam wyskakując nad powierzchnię
wody i ochlapując Shadow'a falą.
(Shadow?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz