Po śpiewaniu urwał mi się film. Pamiętam jak obudziłem się na kłującej
ściółce pod ciemnymi drzewami. Chwilę próbowałem przypomnieć sobie co
się stało. Shadow chrapał smacznie niedaleko. Wstałem. Strasznie bolały
mnie plecy bo ległem na jakimś kamieniu.
- Shadowku - zacząłem naśladować głos klaczy - koteczku.
- Em... - zaczął ciamkać - Morgana?
- Kto to Morgana? - stanąłem nad nim z błyszczącymi oczami.
- Wybacz Morgana. Nie chce cię. Wolę Jack'a - otworzył oczy i wystawił
mi język - Myślałeś, że coś ze mnie wyciągniesz? - zaśmiał się.
- Kto to Morgana? Czuje się zazdrosny - zadarłem pysk niby w fohu.
- Pierwsza członkini stada. Dołączyła trochę przed tobą.
- Niech będzie wierzę ci. Nie umiem się na ciebie gniewać skarbie - zaśmiałem się.
- Oj kotku, ty jesteś dla mnie najważniejszy - też się zaśmiał.
- No i dobrze - żachnąłem się.
(Shadow? XD )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz