Jaskinia była przestronna i idealna dla dwóch ogierów. Pod wodospadem, w
którym można świetnie wariować. W środku było niesamowicie. Tysiące
korytarzy zbiegających się właśnie tu.
Jeden z korytarzy był pełen kryształów. A gdy poszło się głębiej, docierało się do jeziorka z drzewem.
A jeszcze inny korytarz, z posadzką świecąca niby złoto, był mroczny i pełen krzyży.
A to tylko nieliczne z odgałęzień naszej jaskini.
- No kotku to żeśmy sie urządzili - zaśmiałem się.
- Tylko mam nadzieję, że pierścionek zaręczynowy będzie wystarczająco drogi - śmiał się Shadow.
- A miesiąc miodowy? Gdzie pojedziemy? - dodałem.
Po chwili śmialiśmy się jak głupi. Ja go nazywałem swoim Shadowkiem, a
on mnie jego Jack'usiem. Rozmościliśmy sobie posłania i rozgościliśmy
się w jaskini.
(Shadow? ^^ )


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz