- Bardzo cię lubię..... - wydukałem.
- To juz wiem - zaśmiała się.
- No ja nie wiem co powiedzieć, tak po prostu - wyszczeżyłem zęby.
Zaśmiała się wesoło.
- Oj Jack - usmiechnęła się.
- Co poradzę. Nie jestem od gadania tylko od wydurniania.
- Yhm.... - uśmiechęła się zadziornie.
Potknąłem sie o jakiś kamień, a ona wybuchła radosnym śmiechem.
- To było celowo? - spytała.
- Nie - odpowiedziałem przewracając się na grzbiet i podwijając pod siebie nogi - To akurat było przypadkowo.
- Aby na pewno? - spytała unosząc brwi z małym uśmieszkiem.
- Tak. Na pewno - pociągnąłem ją za nogę i po chwili leżała obok mnie i śmiała się radośnie.
(Nikozja? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz