Było mi tak przyjemnie, gdy mówiliśmy śpiewając. Kończyliśmy za siebie. A
moje serce biło coraz szybciej. Jakby galopowało. Patrzyłem jej w oczy i
mówiłem dalej, a ona kończyła. Uśmiechnęła się. Odwzajemniłem uśmiech.
- Nie jesteś taki zły.
- A coś więcej? - dopytywałem.
- Więcej czego?
- Więcej słów na mój temat. Co jeszcze o mnie myślisz?
Uśmiechnęła się i pokręciła pyskiem.
- Że uparty jesteś.
- Ale to sie przydaje.
Przechyliła łeb i spojrzała na mnie.
- I co mam ci powiedzieć? - spytała.
- Cokolwiek.
- Cokolwiek.
- Ale nie w tym sensie.
- A w jakim?
- Heh... Sam nie wiem. A może opowiesz mi coś o sobie?
(Nikozja?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz